No nie, czy ja zawsze muszę się zgubić? Kolejny raz się przeprowadzałam i kolejny błądziłam po obcym mieście nie wiedząc gdzie jestem. Na szczęście udało mi się poznać Isabelle, która chyba dobrze znała wszystkie uliczki. Zresztą była też bardzo sympatyczna, choć wyczuwałam w niej coś…. Wyjątkowego. Nie była anielicą jak ja, ale na pewno była wyjątkowa.
- Hej, nad czym tak rozmyślasz? – zagadnęła
- To nic szczególnego – machnęłam ręką
- No to może już chodźmy – ponagliła mnie dziewczyna – Mamy przed sobą godzinny spacer
Kiwnęłam głową i ruszyłyśmy.
- Długo już tu mieszkasz? – zagadnęłam, idąc tuż koło niej
- Od dziecka – przyznała – A ty?
- Dopiero przyjechałam – wyjaśniłam – Mam mieszkać u swojego kuzynostwa
(Isabelle?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz