Oczywiście dogonienie zwierzyny nie sprawiało nam problemu przez to iż byliśmy wampirami.
Moje włosy powiewały na wietrze. Po chwili pogoni, dogoniłam zwierzynę, po czym rzuciłam się na nią wbijając swoje kły. Zwierzyna upadła na ziemię, co zdecydowanie ułatwiło mi zadanie. Zaczęłam "zajadać".
Po najedzeniu się, wstałam i otarłam krew. Podeszłam do chłopaka który właśnie skończył.
- Ech, nawet nie wiesz jak mi ulżyło... - powiedziałam, "wspominając" smak krwi
Artur? Brak weny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz