- Nawet jak się uwolnisz ona i tak cię tu przywlecze –
powiedziałam ochryple, wciąż oszołomiona po ataku wampira
- Zamknij się! – warknął
- Ok, znaczy nie chcę stąd wyjść do końca życia – mruknęłam,
unosząc brwi
Wiedziałam, że Is byłaby zdolna przetrzymać go na uwięzi
przed dłuższy czas. Może nie wieczność, ale James nie musiał o tym wiedzieć.
- Chcę stąd wyjść NATYCHMIAST! – wydarł się
- To się skup i posłuchaj, co chcę ci powiedzieć –
odpowiedziałam chłodno, ignorując jego wybuch
Milczał, więc zaczęłam mówić:
- James nie wiem, dlaczego uważasz, że rodzice cię nie kochali. Byłeś dla nich całym światem. Oboje byliśmy….
- James nie wiem, dlaczego uważasz, że rodzice cię nie kochali. Byłeś dla nich całym światem. Oboje byliśmy….
- Ty byłaś ważniejsza…
- Och, przestań wygadywać bzdury! – zirytowałam się – Od zawsze
traktowali nas na równi i kochali nas najbardziej na świecie. Byłeś ich
wspaniałym synkiem, a dla mnie wymarzonym starszym bratem…. – urwałam, bo
nieoczekiwanie w moich oczach zabłysły łzy – Szkoda tylko, że tego nie
doceniłeś i próbowałeś mnie zabić… - szepnęłam ledwo dosłyszalnym głosem
- Ali…. – na twarzy Jamesa pojawił się jakiś cień. Bólu?
Tęsknoty? Nie miałam pojęcia, ale najważniejsze było to, że zaczął słuchać i
nie rzucał się na mnie z obnażonymi kłami.
- James, jeśli nie chcesz mnie znać to po prostu mnie stąd
wypuść, a ja zniknę z twojego życia – powiedziałam cicho – A jeżeli chcesz
wrócić do rodziny to….
- Ja nigdy nie miałem rodziny – wszedł mi w słowo przybity –
Nie należałem do niej
- Miałeś mnie i rodziców – odparłam stanowczo – I choć ojca
już nie ma to ja…..
- Wybaczyłabyś mi?
- Oczywiście – zapewniłam
- No nareszcie! – odezwała się Is, wchodząc do sali.
Najwidoczniej przez cały czas czatowała pod drzwiami by
sprawdzić czy James się nie uwolni i nie spróbuje ponownie zaatakować. Teraz
podeszła do mnie i serdecznie przytuliła, szepcząc:
- Już myślałam, że nigdy się nie pogodzicie przez tego
uparciucha – wskazała na Jamesa
- Jak widać udało się – powiedziałam ze śmiechem – Wszystko
sobie wyjaśniliśmy, co braciszku?
James kiwnął głową, po czym zwrócił się do mojej
przyjaciółki:
- Rozwiążesz mnie wreszcie?
(Isabelle?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz