wtorek, 22 kwietnia 2014

Od Alissy C.D. Isabelle

Gdy tylko Is opuściła salę James zaczął się szarpać w więzach.
- Nawet jak się uwolnisz ona i tak cię tu przywlecze – powiedziałam ochryple, wciąż oszołomiona po ataku wampira
- Zamknij się! – warknął
- Ok, znaczy nie chcę stąd wyjść do końca życia – mruknęłam, unosząc brwi
Wiedziałam, że Is byłaby zdolna przetrzymać go na uwięzi przed dłuższy czas. Może nie wieczność, ale James nie musiał o tym wiedzieć.
- Chcę stąd wyjść NATYCHMIAST! – wydarł się
- To się skup i posłuchaj, co chcę ci powiedzieć – odpowiedziałam chłodno, ignorując jego wybuch
Milczał, więc zaczęłam mówić:
- James nie wiem, dlaczego uważasz, że rodzice cię nie kochali. Byłeś dla nich całym światem. Oboje byliśmy….
- Ty byłaś ważniejsza…
- Och, przestań wygadywać bzdury! – zirytowałam się – Od zawsze traktowali nas na równi i kochali nas najbardziej na świecie. Byłeś ich wspaniałym synkiem, a dla mnie wymarzonym starszym bratem…. – urwałam, bo nieoczekiwanie w moich oczach zabłysły łzy – Szkoda tylko, że tego nie doceniłeś i próbowałeś mnie zabić… - szepnęłam ledwo dosłyszalnym głosem
- Ali…. – na twarzy Jamesa pojawił się jakiś cień. Bólu? Tęsknoty? Nie miałam pojęcia, ale najważniejsze było to, że zaczął słuchać i nie rzucał się na mnie z obnażonymi kłami.
- James, jeśli nie chcesz mnie znać to po prostu mnie stąd wypuść, a ja zniknę z twojego życia – powiedziałam cicho – A jeżeli chcesz wrócić do rodziny to….
- Ja nigdy nie miałem rodziny – wszedł mi w słowo przybity – Nie należałem do niej
- Miałeś mnie i rodziców – odparłam stanowczo – I choć ojca już nie ma to ja…..
- Wybaczyłabyś mi?
- Oczywiście – zapewniłam
- No nareszcie! – odezwała się Is, wchodząc do sali.
Najwidoczniej przez cały czas czatowała pod drzwiami by sprawdzić czy James się nie uwolni i nie spróbuje ponownie zaatakować. Teraz podeszła do mnie i serdecznie przytuliła, szepcząc:
- Już myślałam, że nigdy się nie pogodzicie przez tego uparciucha – wskazała na Jamesa
- Jak widać udało się – powiedziałam ze śmiechem – Wszystko sobie wyjaśniliśmy, co braciszku?
James kiwnął głową, po czym zwrócił się do mojej przyjaciółki:
- Rozwiążesz mnie wreszcie?

(Isabelle?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Layout by Yassmine