Gwałtownie odwróciłem wzrok za siebie. Na jednej z większych skał stała czwórka wampirów.
- Jak słodko... - zaśmiał się szyderczo jeden z nich - Przepraszam, że przerywam ta urocza scenkę... Ale mamy sprawy do załatwienia...
Po chwili cała trójka zaczęła rechotać, szczerząc kły. Tylko jedna z nich stała z boku nie śmiejąc się. Wyglądała mi znajomo, lecz przez kaptur nie mogłem jej skojarzyć.
Szybko razem z Isabelle wyszliśmy z wody.
- Is, Ty lepiej z tond idź. Ja się wszystkim zajmę.
- Myślisz że nie dam rady? Zaraz im te kły powyrywam i już nie będą mieć tych głupich uśmieszków.
- Wiem że jesteś silna, ale proszę nie tym razem...
- O ni... - Is nie skończyła iż jej przerwałem
- UCIEKAJ! - krzyknąłem po czym warknąłem
Dziewczyna z niechęcią na twarzy oddaliła się. Ponownie skierowałem wzrok na przeciwników.
- Pożałujecie.. - warknąłem pod nosem
Po chwili dwójka wampirów leżała na ziemi. Jedna z nich wciąż stała na tej skale przyglądając się mi. Gdy tylko zrobiłem parę kroków w jej stronę od razu się spłoszyła i zanim się obejrzałem jej już tam nie było. Wzruszyłem ramionami.
- Hmmm... Był jeszcze czwarty..... Is! - przerażony doszła mnie myśl iż mógł ją dorwać
Nagle zza jednego drzewa ujawnił się ostatni wampir, szyderczo się śmiejąc. W dłoni trzymał nieprzytomna dziewczynę. Krew we mnie zawrzała, oczy przybrały żółtej barwy.
- PUSZCZAJ JĄ!!! - warknąłem w jego strone
Isabelle ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz