Łzy pchały mi się do oczu. W końcu nie mogłam ich powstrzymać.
-Rozumiem. Chodź,odwiozę cię do twojego domu-powiedziałam i poszłam do samochodu. Przez całą drogę panowała cisza.
-Dziękuję-powiedział sucho i odszedł. Odjechałam kawałek i zaparkowałam. Popłakałam się jeszcze gorzej. Położyłam głowę na kierownicy. Świat zniknął a ja byłam w ciemności złamanych uczuć. Nie wytrzymałam. Krzyknęłam coś na całe gardło. Nagle usłyszałam pukanie w szybę
Kevin albo ktoś dokończy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz