Ziewnęłam i usiadłam. Poczułam jeszcze lekkie kołowanie w głowie,ale ono było znośne.
-Nie trzeba było. I tak nadużyłam twojej gościnności. Jak ja ci się odwdzięczę?-zapytałam
-Nie musisz. Zjedz.Musisz się wzmocnić-odpowiedział i usiadł obok mnie
-Wypiję tylko sok,ale dziękuję.-powiedziałam i lekko pocałowałam go w policzek. Chłopak zaczerwienił się
-No dobrze.-odpowiedział. Wypiłam sok i spojrzałam na ramię. Po krucyfiksie nie było śladu. Wstałam z łóżka i zeszłam z Kevin'em na dół. Spojrzałam na kalendarz
-Kevin? Który mamy dzisiaj?-zapytałam
-13 kwietnia,a co?-zapytał
-Dziś jest doroczny wilkołaczy bal! Mam dwa zaproszenia,więc ty idziesz ze mną. Już mi lepiej,więc idziemy na zakupy. Ja płacę. W końcu muszę ci się jakość zrehabilitować.-uśmiechnęłam się
-O nie-zaprzeczył stanowczo
-Nie ma słowa "nie".Idziemy i kropka-zarządziłam i gdy Kevin zrozumiał,że jego zaprzeczenia są na nic poszedł ze mną. Poszliśmy do galerii handlowej. Najpierw weszliśmy do sklepu z sukniami wieczorowymi.Weszłam pomiędzy półki i po chwili wyszłam z kilkoma wieszakami w dłoni.
-Nie za dużo tego?-zapytał
-Nie.Doradzisz mi?-zapytałam
-Pewnie-odpowiedział.Wybrałam kilka sukienek
Przymierzyłam je wszystkie.
-I która?-zapytałam
Kevin?XD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz