Kevin znowu zamknął oczy. Mimowolnie łza spłynęła mi po policzku.
~Czemu nie uważałam!? Jestem beznadziejna. Ledwo zyskałam kogoś bliskiego a już mogę go stracić. Żebym była mniej pijana,może nic by się nie stało. Dlaczego to mnie spotyka? Dlaczego nie mogę zaznać szczęścia?-biłam się z myślami. Wtedy podeszła do mnie pielęgniarka
-Niech pani pójdzie do domu i odpocznie. My się nim zajmiemy-powiedziała troskliwie
-Nie mogę.Muszę być z nim tak,jak on był ze mną-zaprzeczyłam.Kobieta wzruszyła ramionami i wyszła z sali. Położyłam głowę na jego ramieniu i czuwałam dopóki nie zmógł mnie sen.
*Następnego dnia*
Obudziłam się z pierwszymi promieniami słońca. Głowa troszkę bolała,ale to przez kaca. Kevin nadal odpoczywał. Spojrzałam na telefon.Miałam 37 nieodebranych połączeń od Simone.Oddzwoniłam do niej.
-Isabelle! Czemu nie odbierałaś?-zapytała Simone słysząc mój głos w słuchawce
-Jestem z Kevinem w szpitalu>Ktoś uderzył w nas samochodem. Ze mną wszystko okej,ale gorzej jest z Kevinem. Cały czas jest nieprzytomny.-wyjaśniałam do czasu,gdy zobaczyłam,że Kevin się poruszył
Kevin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz